poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Bursztynowa komnata i jej legenda.

Bursztynowa Komnata. Największa zagadka xx wieku, która nigdy nie została odnaleziona.

Została wykonana w 1701 roku, na prośbę Fryderyka I Hohenzolera przez Andreasa Schlütera. Fryderyk I, umieścił ją w swoim pałacu Charlottenburg. Wykonana została z bursztynu była przepiękna. W 1716 roku, Fryderyk Wilhelm podarował ją Piotrowi I w prezencie,gdyż nie był zainteresowany tym dziełem. Caryca Katarzyna, ozdobiła komnatę złotymi panelami. Przeniosła ją z Sankt Petersbugra do Carskiego Sioła. W 1941 roku, Niemcy zajęli Carskie Sioło i wywieźli komnatę do Królewca, na tamtejszy zamek. W 1944 roku, Niemcy ukryli ją w zamkowych piwnicach. Jest to ostatni ślad miejsca w którym była. Dalsze losy to hipotezy, oraz przypuszczenia. Nie wiadomo co się z nią stało.
Niektórzy badacze sądzą że, mogła być przewieziona do Gdanska w styczniu, lutym 1945 roku, i tam załadowana na Gustlofa. Zadne fakty tego nie potwierdzają. Gaulaiterem Prus Wschodnich był, Erich Koch. On wiedział co się z nią stało. Inni badacze, przypuszczają że mogła spłonąć, podczas nalotu na Królewiec. Moim zdaniem, mogła być przewieziona do Wrocławia (Breslau) a stamtąd do Książa na zamek. W tym zamku znajduje się sala Henryka, mająca identyczne wymiary jak bursztynowa komnata. Czy celem był Książ. Tego nie wiemy, gdyż w koncu wojny naziści wysadzili częśc tuneli i sztolni, wykonanych przez więźniów obozu Gross-Rosen (Rogoźnica). Zamek był własnością Hogberów, którzy w 1940 roku zdradzili Hitlera i przeszli na stronę Anglików. Jeden z dwóch braci wstąpił do RAFU, drugi do Polskich Sił Zbrojnych w Londynie. Na Dolnym Śląsku, od 1943 roku do końca wojny drązono sztolnie w Górach Sowich. W Kwietniu 1945 roku, na Dolny Sląsk przybywały tajemnicze transporty, które kierowały się do sztolni. Pod koniec kwietnia, przez Leśną (Marklisa) przejeżdża transport złożony z 23 ciężarówek oraz samochód na których jechali esesmani. Skierował się ten transport do pobliskiej sztolni drążonej niedawno przez więźniów. Widział to świadek, pracujący w rozdzielni. Zauważył on ciężarówki, które zatrzymały się przy sztolni. Esesmani nie zobaczyli go, zaczął obserwować jak te ciężarówki wjeżdżają do sztolni, jedna po drugiej. Częśc esemanów wchodzi do sztolni, gdzie więźniowie rozładowują ciężarówki. Eesesmani zabijąją więźniów, po czym wysadzają sztolnie i wychodzą na zewnątrz, tutaj zostają zastrzeleni przez esesmanów czekających na zewnątrz. Nie wiadomo co ukryto w sztolni. Swiadek tych wydarzen, zostaje znaleziony martwy na rynku w leśnej. Ugodzony został sześc razy nożem. Osoba której to opowiedział, została znaleziona zginęła pod kołami ciężarówki. Fakt ten miał miejsce. Możemy tylko przypuszczać co mogli tam ukryć esesmani. Mogła być to dokumentacja kompleksu rise, bądz kosztowności. Jednak nie sądzę by była to bursztynowa komnata.
W podziemiach zamku Książ, znajdowała się wielka sala której nie ma. Właśnie o takiej sali opowiadali więźniowie, którzy tam pracowali. Pokazywali wejscia do korytarzy ktorych nie ma, są zabetonowane bądz wysadzone. Może w takiej sali została ukryta bursztynowa komnata. To są tylko przypuszczenia, nie zachowały się żadne dokumenty na temat bursztynowej komnaty, oraz przedsięwzięcia kompleksu rise. Jan Wilczur, Szef komisji badań zbrodni nazistów w Polsce, powiedział: "Ludzie pytają mnie, na ile sądzisz że bursztynowa komnata jest w Polsce? Ja mówię: 60%, potem 30% że jest w Niemczech, to już jest 90. Po 5% na to, że jest w obwodzie Kaliningradzkim i ostanie 5%, że jest już dawno w USA" Bursztynowa komnata jest zagadką XX wieku, a nawet XXI.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz